poniedziałek, 9 maja 2011

tutaj intymność

boję się wklejać, ale niech to będą słowa i łzy wylane na papier.

do tego to.



'
Życie po tym wszystkim wydaje się być takim nieuporządkowanym. Wszystkie ściany są smutne, słońce wychodząc za chmur zdaje się razić, nie dawać ciepło. Wszystko jest takie suche i szorstkie, nic nie dodaje otuchy, w niczym nie można znaleźć oparcia. Puste, nic nieznaczące cztery ściany i ta rozdzierająca serce pustka i wspomnienia, których nie umiem sobie przypomnieć. Bezradność, układanie ust w grymas bólu, na który spadają łzy, jak podczas ulewy. I ogromnie mocna gestykulacja, ściskanie dłoni, kulenie się, kopanie i rzucanie czym się da. To nie miało tak wyglądać i nie miało tak być. Nie przypuszczałam nigdy, że śmierć może być tak blisko..


Myślałam, że życie jest coś warte, że jest coś takiego co sprawia, że mimo wszystko chce się tu być, czasami nawet na przekór czemuś. Gdzie jest nadzieja, mówiąca, że wszystko będzie dobrze i nic złego się nie stanie, która pozwoli iść dalej..?

Przecież śmierć w tym wieku jest nienormalna, niedorzeczna. Tak nie może być, to nie może istnieć. Nigdy w to nie uwierzę, nie chcę w to wierzyć, nie potrafię. Tu dopiero zaczynają się problemy. One się nie kończą, tylko pogłębiają..





Zbyt wcześnie na umieranie.

'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz